• Wpisów:92
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:93 dni temu
  • Licznik odwiedzin:18 265 / 624 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ostatni wpis dodałam prawie 3 miesiące temu. Mam kilka usprawiedliwień, ale zanim je przedstawię przyznam, że głównie mi się nie chciało. Przede wszystkim- szkoła. Wszyscy to znają. I każdy sobie z tym radzi, więc to nie jest taka dobra wymówka. Drugi powód jest mocniejszy. Od mniej więcej dwóch miesięcy okropnie bolały mnie plecy w odcinku lędźwiowym. Nie pomagały ćwiczenia, tabletki przeciwbólowe, viofor, masaże u fizjoterapeutki. Nie bardzo mogłam spokojnie usiąść i coś napisać. Ortopeda nic nie stwierdził, więc niewiele dało się zrobić. Ale w ostatnią środę kiedy jechałam do szkoły bolało mnie tak bardzo, że tata zawiózł mnie do szpitala. Posiedziałam tam do weekendu, aż zrobili mi rezonans i stwierdzili co mi jest. Wykonano krótki zabieg. Teraz wszystko jest gites majonez! Do odezwania się zmotywował mnie jakoś 536 rozdział Fairy Tail. Serdecznie polecam! Prawdopodobnie w następnym wpisie pochwalę się jakie oglądam anime i które czytam mangi. Chciałam to zrobić już od dłuższego czasu. Co do Alice- nadal dodają się tylko zdjęcia słabej jakości, a te lepsze nie chcą. Niedługo się odezwę! A na tę chwilę taki obrazeczek. Ktoś poznaje?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
27 dni nie dodałam żadnego wpisu, ale moż podczas tego wolnego tygodnia uda mi się to nadrobić? W każdym razie- nie o tym wpis. Chciałabym Wam przedstawić... *fanfary* moją wspaniałą PULLIP ROMANTIC ALICE!!!

(Zdjęcie straszne, wiem. Nie ochrzaniajcie mnie, rozumiem, iż nie mam talentu)
Dotarła do mnie dzisiaj i bardzo się z tego powodu cieszę! Postanowiłam ją nazwać Alice Flavia March Lovegood. Wiem, że długie, ale chciałam wykorzystać jak najwięcej imion. To był wpis raczej informacyjny, ale jutro postaram się zrobić i wstawić sesję z popołudniowej herbatki. Mam też dużo pomysłów na nowe wpisy i pomysł na ciekawe rozwinięcie opowiadania o CHB, więc często wpadajcie. Odwdzięczę się! Do jutra!
  • awatar *Mordka*: Śliczna! :D
  • awatar ☁ Lyra ☁: Flavia jak z książki "Zatrute Ciasteczko" :P A lalka - śliczna! Czekam na więcej zdjęć!
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: Śliczna :D. Czekam aż zrobisz jej więcej zdjęć! Lovegood? Moja Blythe ma na imię Luna... Czyżby nasze lalki były spokrewnione? :P.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ostatnio stałam się bardziej aktywna na pingerze. W tym wpisie chciałabym Wam polecić kilka blogów.

Pierwszy z nich, tak jak obiecałam, jest Świadomy_Sen ☆.


Jest to blog o LD (Lucid Dream) czyli tak jak nazwa mówi-świdomym śnie. Polega on na tym, że jesteśmy w stanie kontrolować to co robimy i wiemy, że nie otacza nas świat realny. Tutaj http://swiadomysenn123.pinger.pl/ znajdują się porady jak coś takiego osiągnąć. Świerzaczek został dopiero wczoraj założony ale właścicielka jest doświadczona. Serdecznie polecam


Następne 5 jest głównie o pullipach i dal. Oto one:

Tiny Bird ♥ ma kolekcję pięknych lalek. Nie ma jej z nami już od 30 dni ale zaraz sprawdzę czy nie ma jej na blogspocie. Miejmy nadzieję, że niedługo do nas wróci i zaprezentuje kolejną śliczną sesyjkę. Tu macie linka: http://tinybird21.pinger.pl/ . A tutaj obrazek:


Dalej mamy Ganette. Ostatnio dostała nową laleczkę i nie wie jaki dać jej charakterek. Jeśli macie pomysły to piszcie do
http://ganette.pinger.pl/ . Przy okazji robi ona fajne komiksy i historyjki oraz nadaje swoim lalkom niepowtarzalnych osobowości.
. Zdjęcia są kiepskiej jakości, ale myślę że dopiero się uczy. Sama nie będę robiła lepszych



Grzdyla. http://grzdyla.pinger.pl/ Urocze lalki, super zdjęcia i ubranka szyte WŁASNORĘCZNIE! Naprawdę ma dziewczyna talent. Nic dodać nic ująć bym powiedziała. Jak wejdziecie- sami się przekonacie.

http://porcelainbunny.pinger.pl/ Tutaj mamy tylko jeden wpis i linka na blogspota. Jeszcze tam nie miałam czasu wejść ale wiadomo czego się spodziewać po takim
zdjęciu. PS. Strasznie podoba mi się ta nazwa :3

Mamy jeszcze DaskęChan (tak to się odmienia?). 7 wpisów i już taka metamorfoza. Mam nadzieję że dopiero się rozkręca Jakoś trudno mi tu opisywać. Musicie zajrzeć i sami ocenić http://yorucokie.pinger.pl/




Najlepsze zostawiłam na koniec!
Tą panią pewnie wiele osób rozpozna:

Tak! Jest to nasza kochana Wiktoria pod pseudonimem Wiky the Metal-Punk. Nie szczędzi komentarzy i zawsze powie (lub napisze ) coś miłego. Należy jej się odwdzięczyć, nie sądzicie? Więc łapcie linka! http://wikipunk.pinger.pl/


To już wszystko. Podobał się taki wpis? Mam nadzieję. Następne opowiadania pojawią się najprawdopodobniej dopiero za dwa tygodnie. Ale do tego czasu przyjdzie Alicja! Nie mogę się doczekać! A tak przy okazji: chcecie jakiś konkurs? Piszcie! Mam wiele pomysłów ale boję się że nikt nie weźmie udziału Do napisania!
  • awatar ~ Dreamer♥~: Super blogi,chętnie na któryś wejdę :) Zapraszam do mnie :)
  • awatar Weasley2: @Lucilla: Boże... Ale idiotyczny błąd... już poprawiam.
  • awatar Lucilla: Też oglądam te blogi ;) I nie DeskaChan tylko DaskaChan, to co innego.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wczoraj wieczorem przeglądałam wasze blogi i po raz kolejny spotkałam się z seriami zdjęć ślicznych lalek. Nie chodzi tu o Barbie, Monster czy Ever After High. Mam na myśli Pullip. Myślałam, że to takie tam: ,, to ładne, biorę", ale im więcej o nich czytałam tym bardziej pragnęłam taką mieć. Jakby ktoś nie wiedział: pullip to lalki kolekcjonerskie, których ceny nie spadają poniżej 74$. Służą do rozwijania pasji takich jak: stylizowanie, fotografia, szycie. A przynajmniej takie rzeczy wywnioskowałam bez zaglądania do Wikipedii. Dzisiaj po szkole przeszukałam kilka stronek wyskakujących na hasło ,, pullip". Oto kilka z nich: pullip style, pullip net i pullip family (nie polecam). Ja z najlepsze znslazłam na pullip style. Są też na ebayu, lecz trudno trafić na coś poniżej sześciu stów nie będącego wigą (peruką). Po długich eliminacjach w półfinale zostały:

Tiphona


Alicja Romantyczna


Oraz

Nella


Moja mama wyrzuciła Tiphonę i zostały te dwie ślicznotki. Ale tu wybór nie był już taki łatwy. Nella ma moją ulubioną lalkową fryzurę, ale Alicję się da w ten sposób uczesać. Nella była tańsza ( 98 $ czyli koło 392 zł), Alicja ( 115 $ 460 zł) ma śliczną kokardę. W końcu udało się ustalić, że wygrała ...
.
.
.
.
.
.
.
.
Alicja!!!
Umówiłam się z rodzicami, że zapłacę tyle ile kosztowała tańsza, a na resztę sobie zapracuję. Już mam dychę na koncie za pomoc siostrze z pracą konkursową i masaż pleców dla taty. Jutro moja mama jeśli znajdzie czas mi ją zamówi. Jak tylko ją odpakuję pojawi się tu mała sesja. Może zrobię tak, że na przykład co dwa miesiące będzie się tu pojawiała w nowym uszytym prze ze mnie ubranku? Podoba się taki pomysł? Piszcie komentarze, na pewno Was odwiedzę!
  • awatar Lucilla: Pullip? Gratulacje ! Alicja to taki piękny model, jak ją nazwiesz? Ja bym myślała nad imieniem Anastazja ^^
  • awatar Gość: Trzymam kciuki :D
  • awatar DaskaChan: Oo..też miałam kupić Alice ale u mnie wygrała Merl i nie żałuję xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Wczoraj był Piątek 13. ! Ktoś z Was miał pecha? Moim największym byłagodzina jazdy do ortodonty na pięcio-minutową wizytę. Poza tym wystko spoko. Planowałam przerzicić sobie swojego czarnego kota przez drogę żeby spaść ze schodów i nie iść do szkoły, ale plan nie wypalił. Prawdopodobnie powodem był biały ,,krawat" kota. W każdym razie piątek minął, szołę przeżyłam i wszystko fajnie się skończyło. Ale to co chciałam opowiedzieć to przebieg dnia dzisiejszego (nie wiem czemu ale mój tata uważa to sformułowanie za niepoprawne). A więc (teraz by się profesor od historii czepiał) rano razem z siostrą i rodzicami pojechałam do Puszczy Bukowej. Pisząc ,,rano" mam na myśli ,, kiedy już wstałam" czyli koło godziny 12. Wzięliśmy ze sobą wielkie sanki, takie sięgające mi do pasa, i poszliśmy w miejsce gdzie rodzice mnie zabierali kiedy byłam mała. Niestety nie za wiele pojeździłyśmy, bo śnieg był nieodpowiedni. Mogłyśmy się co najwyżej ciągnąć na zmianę. Miejscem docelowym był pomost i grubo zamarznięte jezioro. Robiłyśmy aniołki, ślizgałyśmy się i ogólnie było fajnie. W drodze powrotnej, kiedy wszyscy byli już zmarznięci i mokrzy, spotkaliśmy dwie osoby. Pierwszą był kolega rodziców czyli ulubiony wujek mojej siostry. Drogą jego kolegsaczyli bardzo ciekawa osobistostość. Malik, po arabsku król, jest francuzem jeżdżącym po całym świecie i zwiedzającym różne kraje. Kiedy przyjechał do Polski ppo raz pierwszy od dzieciństwa widział śnieg. Wyobrażacie to sobie?! Zaprosiliśmy ich do siebie na obiad. Malik rozmawiał po angielsku, więc mogłam przećwiczyć swój język w rzeczywistości, a nie tylko na lekcjach: ,, Haj łots jor nejm". Nauczył też mnie składać łabędzia origami. Kiedy już wyszli zrobiłam takiego z karteczki o wymiarach ok. 5/5 mm. To wszystko napisałam głównie po to by sobie móc kiedyś przypomnieć.

A teraz coś z innej beczki. Kto idzie na WOŚP? Ja na pewno!
  • awatar Biedronka_Czarny kot: Ja poszłam na WOŚP. Naprawdę miłe jest to uczucie, że pomaga się innym.
  • awatar ☁ Lyra ☁: Nie, nie idę na WOŚP :D ciekawe jakie to uczucie widzieć po raz pierwszy śnieg?
  • awatar Weasley2: @gość: O co Ci chodzi? Niby gdzie uciekłam?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ocknęłam się leżąc na trawie. Obok mnie klęczała Weronica, jedna z najstarszych dziewczyn z siódemki o smutnych, szmaragdowych oczach. Widząc, że się obudziłam uśmiechnęła się ponuro i powiedziała:

-Powinnaś coś zobaczyć. Możesz wstać?

Potaknęłam powoli. A potem wszystko we mnie uderzyło. Turniej, lawa, kałuża krwi.

-Grace! Gdzie ona jest?! Zaprowadź mnie do niej! Już! Co się z nią stało?! Odpowiedz mi!

Ona tylko spuściła oczy.

-Przykro mi, Kate.

Następnego dnia spalono jej całun. Trójnożny wyścig śmierci został zakazany. Stałam z obandażowaną nogą i wpatrywałam się w tańczące płomienie. Miałam ochotę się w nie rzucić. Samobójstwo jednak jest dla słabych. Przepchnęłam się przez tłumek i spojrzałam na horyzont. ,,Muszę wrócić na ziemię’’ pomyślałam. Na lewej nodze miałam bliznę i postanowiłam, że to będzie jedyna rzecz jaka będzie mi przypominała o przyjaciółce. Zacznę nowe życie. Będę silna. Niepowstrzymana. Bezlitosna.
Poszłam na plażę i usiadłam na piasku. Nie wiem ile tam siedziałam. Nagle poczułam, że ktoś mnie stuka w ramię. Odwróciłam głowę i nie byłam pewna, czy na pewno tamto zderzenie z podłogą nie zostawiło śladów.
Przede mną stał niski mężczyzna z niebieskimi oczami i rozczochranymi czarnymi włosami. W rękach natomiast trzymał…

-Dziecko! Dla ciebie! Przesyłka od Demeter. Sierotka. Kilka tygodni. Ojciec jej właśnie zmarł. Trzymaj.

Kiedy tylko wstałam wsadził mi w ręce śliczną roześmianą dziewczynkę. Potem wyjął Kaduceusz, a ja padłam na kolana.

-O Hermesie!

-Dobra, dobra. Bez tych oficjalnych bzdur. Słuchaj, mam jeszcze mnóstwo paczek do rozwiezienia, więc bądź tak dobra i podpisz mi tutaj.- powiedział podsuwając mi pod nos jakieś papiery i długopis. Złożyłam podpis.

-Bosko. No to na razie!

-Proszę poczekać! Nie powiedział pan jak ona ma na imię!

-A, racja. Eileen. Pa paa!

Głos wydobywał się jakby z oddali. Kiedy podniosłam głowę, nikogo już nie było. Nikogo poza dzieckiem.

-To co Elie? Zostałyśmy same, hmm? Chodź. Trzeba cię zameldować.



Informuję, iż to był ostatni rozdział pisany z perspektywy Kate. Ale to nie koniec z CHB! Teraz będą nowe i (mam nadzieję) ciekawsze rozdziały z większą ilością akcji. Czekajcie ze zniecierpliwieniem!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Piszę tutaj z moją przyjaciółeczką Zofiją. No w sumie nie wiem co napisać XD, ale życze wam wszystkiego najlepszego w nowym roku, samych powodzeń i dobrych ocen itd. itp. Mokrego jaja i opitego Sylwka, martwego karpia i złej Wielkanocy. No może to ostatnie można wykreślić.

Teraz wielki zaskok- to wszystko pisała powyżej wspomniana Zofija. Teraz oddała mi telefon i nawet nie zamierzam dogłębnie sprawdzać co napisała. Siedzimy sobie na schodach na strych ( bo tylko tu jest szybki internet ) , na dole dorośli sobie piją szampany ( liczba mniga ) a my mamy na głowie szóstkę młodszych dzieci. Aktualnie Zosia mizia ścisnę. Chciałabym Wam życzyć na przyszły rok wielu wspaniałych rzeczy, których nie chce mi się wymieniać. Dopowiem że jesteśmy zawiedzione bo jedyny chłopak w naszym wieku ( okrzyknięty Gabrysiem ) nie pojawił się na imprezie. Widziałam tylko jego zdjęcie ale wiem że to jakiś syn znajomych rodziców. W tej chwili oddaję telefon z powrotem w ręce Zosi, gdyż bardzo się tego uprasza.

Hej to znowu ja życze sukcesów w miłości gdy Iga móiła o mnie o niej i tym chłopaku skojażyły się trójkąty
 

 
Jeżeli na początku ktokolwiek czuł respekt lub miał inne tego typu odczucia do profesora Longbotoma, to już na wstępie je porzucił. Kiedy wicedyrektor zaczął się przedstawiać i tłumaczyć swoją funkcję, chciał zejść po schodkach bliżej uczniów, ale potknął się po dwóch krokach i resztę drogi przebył koziołkując. U jednych osób wywołało to śmiech, u innych strach czy nauczyciel nic sobie nie zrobił, a pozostali starali się tym nie przejmować. Molly należała do tych ostatnich. Słyszała już o niezdarności pana Longbotoma i nawet trochę się spodziewała, że coś takiego może się wydarzyć. Słyszała natomiast głośne śmiechy Jamesa i Freda krzyczących ,,Nic ci nie jest wujku?” Hagrid jednym ruchem podniósł go na nogi jednym ruchem, a jedna z dziewczynek podała mu różdżkę. Profesor szybko się pozbierał, zapewne przyzwyczajony do tego typu sytuacji, i kontynuował swój monolog.

-Eeee… tak. To… Za chwilę zostaniecie przydzieleni do jednego z czterech domów, które się zwą: Gryffindor, Hufflepuf, Ravenclaw i Slytherin. O tym gdzie wylądujecie- tutaj dało się słyszeć ciche śmiechy i szepty typu ,,na tyłku”- zadecyduje Tiara Przydziału. Ta ceremonia jest bardzo istotna, gdyż zależy od niej to, w jakim towarzystwie będziecie się obracać przez najbliższe siedem lat. W trakcie roku szkolnego będziecie zbierać punkty. Dostać je możecie za aktywność na lekcjach, wyniki w testach, a w późniejszych latach także za mecze Quidditha. Stracić natomiast możecie za przewinienia.- spojrzał z obawą w stronę Freda, przeczuwając, co może planować syn Georga Weasleya- To chyba wszystko co musicie w tej chwili wiedzieć. Na chwilę was zostawiam. Przygotujcie się. Za chwilę wystąpicie przed resztą szkoły.
Wyszedł za drzwi, zostawiając pierwszoroczniaków bez opieki, bo, jak się okazało, Hagrida także nie było.
Molly spojrzała w stronę Lauren. Ta próbowała zrobić sobie japońskiego koka z różdżką zamiast pałeczki. Kiedy uznała efekt za zadowalający, wzięła się za włosy Molly.
-Musimy wyglądać jak najlepiej. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Liczy się pierwsze dziesięć sekund. Masz przy sobie jakąś gumkę do włosów?- powiedziała zaplatając jej warkocza.
Molly pokręciła przecząco głową.
-Mówi się trudno. Na szczęście zawsze mam przy sobie jakąś gumkę, jakbym zapomniała pałeczki. Co o tym sądzisz?
-Jest OK.- odpowiedziała Molly trochę zbita z tropu.
Niedługo później profesor Longbottom wrócił i wprowadził przestraszonych pierwszoroczniaków do Wielkiej Sali. Była NAPRAWDĘ ogromna. Wysoka na dwa piętra. Po ich lewej stronie znajdował się stół nauczycieli. Po środku siedziała starsza pani będąca około osiemdziesiątki. Miała siwe włosy starannie upięte w ciasnego koka schowane po części pod tiarą z dużym rondem i piękne zielone oczy przysłaniane przez okulary. Natomiast po prawej stronie stały cztery długie stoły.
-Ee… Uwaga! Przepraszam! Proszę o ciszę!- krzyczał profesor Nevill, jednak nikt go nie słuchał. Po pewnym czasie, dyrektorka podniosła rękę i wystrzeliła z różdżki czerwone iskry, powodując ogromny huk. Od razu wszyscy się uspokoili.
-Proszę kontynuować.- zwróciła się do wicedyrektora.
-Dziękuję. Tak. Za chwilę będę wyczytywał imiona uczniów. Mają oni wtedy tutaj podejść, usiąść na stołku i założyć na głowę Tiarę Przydziału.
Wskazał ręką w stronę starego, wyświechtanego kapelusza, bardzo połatanego i wytartego. Nagle Tiara słysząc, że się o niej mówi, rozpruła się przy rondzie i zaczęła śpiewać:

Jestem tutaj po to, by wam przyszłość wskazać.
Stwierdzę, gdzie najlepiej dać wam się wykazać.
W Hufflepuff’ie słabsi oczekują pomocy od ciebie.
W Ravenclaw tylko intelektem wysławisz siebie.
W Gryffindorze z pewnością dokonasz mężne czyny,
Natomiast w Slytherinie za przyjaciół walczymy.
Jeśliście gotowi poznać dalsze losy,
To przygładźcie lepiej swoje piękne włosy.
Bo gdy złożycie mnie na głowach,
Nie będzie trzeba wyrażać się w słowach.
Zajrzę wam w dusze,lecz nie bójcie się dzieci.
Mój wybór ambicje w umysłach roznieci.

Po tej przemowie rozpętała się prawdziwa burza. Oklasków oczywiście. Wiele osób powstawało ze swoich miejsc. Kiedy wszyscy się uspokoili, zaczęto wyczytywać nazwiska uczniów.

Dwie pierwsze osoby, czyli Awmoon Wadeth i Brocklehurst Elizabeth trafiły do Ravenclaw. Następnie Frio Deprimo poszedł do Gryffindoru. Za nim Ashley Egan i Gegrillt Sandra, będąca blondynką z łódki, zostały przydzielone do Slytherinu. Pierwszą osobą, która trafiła do Hufflepuffu był Hellen Antony.
Później Isch Gewin - Slytherin oraz Ingran Madeline - Ravenclaw. Drugą osobą w Gryffindorze została Kelington Jennifer. Jeszcze kilka osób minęło i w końcu wywołano:
-Potter James.
Jak się można było spodziewać, wszyscy stracili zainteresowanie innymi rzeczami i teraz wpatrywali się zaciekawieni w młodego Pottera.
Słychać było szepty: ,,Nie jest podobny do ojca, prawda?”, ,,To on? Już mam złe przeczucia.”, ,,Tak! Kolejny śmieszek!”.
James wyszedł na środek z szerokim uśmiechem na ustach. Zgodnie z prośbą Tiary przygładził rozczochrane włosy i założył ją. Po chwili usłyszano oczywisty werdykt:

-GRYFFINDOR!

James zszedł ze stołka i poszedł skocznym krokiem do stołu przy którym wszyscy wiwatowali. Molly dostrzegła kątem oka zawiedzioną minę Teda. Był prefektem Hufflepuffu i miał nadzieję zgarnąć Jamesa do swojego domu.
Następny za Jamesem był Chris. Kiedy mijała około piąta minuta odkąd usiadł, Tiara nagle zdecydowała:

-RAVENCLAW!

Oklaski Krukonów.Widać było zdziwienie na twarzach Huncwotów. Uśmiechy zniknęły i zostały zastąpione podkówkami. Byli pewni, że będą trzymać się razem. A tu taka niespodzianka. Molly także była zdziwiona. Współczuła chłopakom. Naprawdę miała nadzieję, że będą trzymać się razem.
Później już nie zwracała takiej uwagi na wyczytywane osoby.
Do momentu kiedy została wyczytana Lauren.
Podeszła do stołka zaciągając rękawy na nadgarstki. Powoli założyła Tiarę, która opadła jej na oczy i czekała na werdykt. Po chwili usłyszano:

-RAVENCLAW!

Zdjęła Tiarę i pobiegła w stronę stołu Krukonów. Odchodząc spojrzała jakby przepraszająco w stronę Molly.
Po Stephenson Julii ( Hufflepuff) i Stern Bree ( Gryffindor) przyszła kolej na Weasleyów.

-Weasley Louis!
-GRYFFINDOR!

Od strony Dominique dało się słychać głośne oklaski i wiwaty. Louis przybił niemrawo żółwika z Jamesem i usiadł obok niego.

-Weasley Fred!

Sytuacja się powtórzyła. Wiwaty Gryfonów i niewyraźna mina. Niektórzy nawet przestali się obawiać nadchodzącej apokalipsy ze strony Weasleyów.

Molly zacisnęła pocące się ręce. Teraz jej kolej.

-Weasley Molly!

Zacisnęła powieki. Nie słyszała już tak dożo wiwatów jak przed chwilą. Można się było spodziewać, że uczniowie znudzą się w końcu tym nazwiskiem. Podeszła powoli do stołka i chwyciła kapelusz. Zdecydowanym ruchem go nałożyła.

-Hmhmhmy. Coś za dożo was w tym roku. Widzę, że jesteś dosyć odważna, jak z resztą każdy o tym nazwisku. Ale dosyć o tym. Skupmy się tylko na twojej osobie.- powiedział cieniutki głosik w jej głowie. Tak. Słyszała głosy w głowie, a na dodatek- było to dosyć normalne. - Ale olej w głowie też jest. I pomagać umiesz. Masz bardzo wiele dobrych cech. Nie taki łatwy wybór.

-Mam prośbę.- szepnęła Molly- Przed chwilą przydzieliłaś dwie osoby do Ravenclaw. Jedna z nich to moja nowa przyjaciółka, a druga- kolega. Rozdzieliłaś naszą paczkę. Oczywiście rozumiem, że nie celowo. Czy mogłabym pójść do Ravenclaw, żeby nie czuli się tam zbyt samotni?- spytała z nadzieją w głosie. Wiedziała, że to ważny przydział, ale nie mogła pozwolić, by Huncwoci się całkiem rozpadli.

-Kolejna wspaniała cecha. Jeśli chcesz tam zostać przydzielona, nie mam nic przeciwko. Trafiasz do…

-RAVENCLAW!

Ostatnie słowo wypełniło całą salę i wywołało głośne oklaski przy jednym ze stołów. Ted znów się wydawał być zawiedzionym.
Molly, lekko oszołomiona łatwością z jaką przekonał Tiarę, podeszła do Lauren i mocno ją przytuliła.
-Dziękuję.- powiedziała przyjaciółka.

Molly usiadła między Lauren, a Chrisem, który rozmawiał w jakimś ciemnym chłopakiem. Wydawało jej się , że był to Wadeth Awmoon, ale nie miała pewności. Naprzeciwko niej wierciła się na swoim siedzeniu śliczna mała blondynka.
-Elizabeth- przedstawiła się czując na sobie czyjeś spojrzenie. Nie odrywała wzroku od pewnego chłopaka. Ku jej rozczarowaniu, trafił do Hufflepuffu.

Gdy ostatnie dwie osoby, to jest , Yewells Odri i Zee Urschule usiadły ze Ślizgonami, wstała dyrektorka.

-Cieszę się, że jesteśmy tu razem. Nazywam się Minerwa McGonnagall. Mam nadzieję na owocny rok współpracy. Przypominam, iż nie wolno wchodzić do Zakazanego Lasu. To tyle trucia na dziś. Życzę smacznego!

Kiedy krzyknęła ostatnie słowa na stole pojawiły się najróżniejsze potrawy w złotych półmiskach. Przed uczniami pojawiły się talerze i sztućce. To była wspaniała uczta.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hejka! Właśnie mija dokładniusi roczek od kiedy założyłam tego oto bloga. Ten sam dzień, ta sama godzina, ta sama minuta. Cieszę się że wytrwałam tak długo i mam nadzieję zostać znacznie dłużej. A oto podsumowanie pierwszego roku blogowania!!!

!OSTRZEŻENIE!
W poniższym tekście zawarte jest dużo cyferek. Jeśli nie chcesz przedawkować wiedzy na dzień dzisiejszy - przewiń do końca i zostaw komentarz. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ilość wpisów: 84
Żałuję, że jest ich tak mało.

 Ilość wejść: 14022
Mam nadzieję że w przyszłym roku będzie lepiej! 

Średnia dzienna ilość wejść: ok. 38 osób dziennie

Ilość rozdziałów: 32
Wydawało mi się że więcej.

W tym:
19 - Molly ( HP )
(4 właściwe*)
9 - Kate ( CHB )
(1 nowy*, planowane właściwe*)
5 - Emma ( Miraculum, zakończone )

Ilość obserwatorów:  17

W tym aktywnych: ok. 7
Oto te wspaniałe dziewczyny, dla których piszę:
destiny3735.pinger.pl/
paulina5555.pinger.pl/
amazing.girl.pinger.pl/
lunalongbottom.pinger.pl/
ewela123321.pinger.pl/
alekslandia.pinger.pl/
disney301.pinger.pl/

Ilość znajomych: 16

*rozdziały właściwe- wcześniejsze rozdziały nie są aż tak istotne jak te. Mają one wpływ na przebieg historii.

*rozdziały nowe- są ważne dla historii, ale nie aż tak bardzo jak właściwe.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

To już całe podsumowanie w liczbach. W tym roku spróbuję się poprawić. Naprawdę. Zamierzam jeszcze dzisiaj zamieścić nowe magiczne opowiadanie więc czekajcie !!!Łapcie obrazki!











  • awatar ♥ Destiny ♥: Wow!Nie mogę uwierzyć,że to już roczek twojego bloga :) Szkoda tylko,że nie było mnie na twoim blogu od początku.Ale ważne,że odnalazłam gdzieś w internecie twój niesamowity blog!Życzę ci coraz więcej sukcesów.Pisz dalej,tak jak piszesz,kochana♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Odpowiadam na pytania. Ztagowana przez http://lunalongbottom.pinger.pl/

1. Jaki gatunek książek najczęściej wybierasz?
Oczywiście fantastyczne

2. Która postać książkowa jest najbardziej podobna do Ciebie lub którą chciałabyś być? 
Pfff... To trudne pytanie. Fajnie by było stać się Rachel Elizabeth Dare. (Tak żeby nie powtarzać Luny )

3. Jaką książkę dałabyś koniecznie swojemu dziecku do przeczytania? 
Oskar i Pani Róża oraz Mały Książę to podstawa. Poza tym jako dodatek wszystko od J. K. Rowling, Tolkiena, C. S. Lewisa i Ricka Riordana. Może jeszcze Ostatni smok i ostatni elf ale to już trochę później. Na pewno nie zmuszałabym go do ścierpienia Bajek Robotów (trauma na całe życie).

4. Wolisz książki w wersji papierowej, e-booki czy audiobooki? 
Bezporównywalnie papier.

5. Czytasz jedną książkę od początku do końca czy zaczynasz kilka książek na raz? 
Kiedyś czytałam siedem na raz ale to był rekord. Ostatnio czytałam dwie: jedną w szkole a w domu najpierw Przeklęte dziecko a potem Młot Thora.

6. Częściej czytasz wypożyczone książki czy raczej preferujesz własny zakup? 
Jeżeli jest możliwość to szukam w bibliotece. Jak tam nie ma pytam koleżanki i dopiero w ostateczności kupuję. Chyba że jest to jakaś nowa i dopiero wychodzi.

7. Jaką jedną książkę powinien przeczytać każdy, niezależnie od swoich zainteresowań? 
Oskar.

8. Czy oceniasz książkę po okładce? 
Nie ma co się oszukiwać- każdy to robi. Nawet jeśli nieświadomie. Chociaż ja też oceniam jeśli chodzi o wygląd także kartki. Im bardziej zniszczone i stare tym lepiej.

9. Czy ulegasz promocjom cenowym na książki? Jeżeli tak to jaka była największa ilość książek, którą kupiłaś w promocji? 
Trzy. W empiku była promocja że jak kupisz dwie książki fantasy to trzecia jest za pół ceny. Zapłaciłam wtedy więcej niż kosztowały w necie i więcej się na to nie łapię.

10. O jakiej książce marzysz, choć póki co nie możesz jej mieć? 
Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć oraz Quidditch przez wieki. Strasznie drogie używane a w sprzedaży już nie ma. Ostatnio byliśmy z klasą w Książnicy. Niedługo zaciągnę tam rodziców, wyrobię kartę i sprawdzę czy tam nie ma.

11.Ile książek liczy Twoja biblioteczka i jak przechowujesz swoje zbiory?
Nad moją komodą wisi biała półka z trzema przegródkami. W pierwszej sjest 27 moich ulubionych książek plus 3 wypożyczone. W drugiej mam magazyny i gazetki oraz akcesoria potterowskie to jest tiara, różdżka, mapa H., kubek z ponurakiem zmieniacz czasu i bilety. W ostatniej mam pomoce naukowe sztuk 22. Razem moich- 49.

12.Co najpierw: książka czy ekranizacja? 
Książka. Zdecydowanie.

13.Co teraz czytasz? 
Harry Potter and the Chamber of Secret. Męczę się z nim już miesiąc. Niedługo doczytam resztę. Też po angielsku.

Taguję http://amazing.girl.pinger.pl/
http://paulina5555.pinger.pl/

To by było na tyle w tym wpisie. Życzę udanej nocy Andrzejkowej. Może później wrzucę wróżby jakie mi wyszły.
  • awatar Weasley2: @Zakazana Biblioteka: Nie radzę kupować tych plastikowych różdżek np. Hermiony albo Luny. Moja się złamała tego samego dnia co ją dostałam. Tą mi tata wystrugał. A tiarę też sama uszyłam z filcu. Mapa też samemu bo nawet nie wiem czy sprzedają. Rzeczy własnoręcznie wykonane lepiej się trzymają.
  • awatar Zakazana Biblioteka: Też chce mieć takie rzeczy z HP.Może namówię mamę żeby mi coś kupiła na święta hihi! Super odpowiedzi. I że ci chce czytać Komnatę Tajemnic po angielsku!Podziw <3 :*
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: Świetny TAG dla tych co pasjonują się czytaniem ^^.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Trzy tygodnie później Molly pakowała już swój kufer. Wsadziła już swoje szkolne przybory i ulubione książki, a teraz spokojnie pakowała swoje nowe magiczne cacka: pióro fizycznej rzeczywistości, lunaskop, fałszoskop, samotasujące się karty, ujawniacz i śliczny ogromny globus nieba. Spróbowała rzucić zaklęcie zmniejszająco-zwiększające. Nic w nią nie uderzyło, a to był dobry znak. Nachyliła się. Skrzynia zdawała się pogłębić o kilka centymetrów. Tyle wystarczyło. Teraz mogła spokojnie zatrzasnąć wieko i zamknąć kufer. Ubrała się w szkolne szaty. Nie zamierzała przejmować się tym co pomyślą sobie mugole. Równie dobrze mogła to być sukienka albo płaszcz. Kiedy je założyła, uświadomiła sobie, że nie ma naszywki z imieniem. Szybko ją zdjęła i przygotowała granatową nitkę i igłę. Umiała bardzo dobrze szyć, gdyż ich mama twierdziła, iż powinny umieć zajmować się domem bez używania czarów. Dlatego wszystko było robione nie-magicznie: szycie, gotowanie, nakrywanie do stołu, sprzątanie, zmywanie, pranie, sięganie po przedmioty i ich szukanie. Kiedy była już gotowa, złapała skrzynię i zaciągnęła ją do schodów. Tam pomógł jej tata. Na dole czekały już na nią mama i siostra. Molly skubała nerwowo skrawek rękawa zastanawiając się czy lepiej będzie usiąść z kuzynami czy z kimś zupełnie nieznanym. Postanowiła, że usiądzie sama, a potem najwyżej zawoła kuzynów.
-Jesteś gotowa skarbie?- spytała mama widząc jej niepewną minę.
-Tak. Chodźmy. Wlałabym być wcześniej.
Spakowali się do samochodu i pojechali na King’s Cross.

Na miejsce dojechali około godziny 10:30. Lucy i mama poszły po wózek podczas gdy Molly została wraz z ojcem i wyjęła kufer i klatkę z Apusem.
Molly pchała swój wózek, a ręce ślizgały jej się na rączce od potu. Za chwilę miała przebiec przez barierkę między peronami 9 i 10. Rodzice stanęli po obu jej stronach i złapali za ramiona. Ojciec uśmiechnął się zachęcająco i szepnął : ,,Nie ma się czego bać”. Stała w miejscu sparaliżowana strachem. W końcu ruszyła z miejsca. Najpierw szła powoli, potem przyspieszyła, aż w końcu wbiegła w barierkę i… znalazła się w zupełnie innym świecie. Mnóstwo dorosłych czarodziejów odprowadzało swoje dzieci do czerwonego pociągu. Wszędzie wiły się kłęby pary przez co Molly się zakrztusiła zasłaniając usta. Wtedy tuż obok niej pojawiła się siostra, a chwilę później- rodzice. Lucy podbiegła uśmiechnięta.
-Zapomniałaś czegoś.- sięgnęła do kieszeni i wyjęła paczkę Balonówek Drooblego i Fasolek Wszystkich Smaków.
Siostry uściskały się. Molly spakowała słodycze do tylnej kieszeni spodni.
-Chyba powinnam sobie znaleźć przedział. Zaraz wrócę.- powiedziała.
Pchnęła wózek w stronę drzwi. Stał w nich oczywiście Chris. Już drugi raz na niego wpadała.
-Cześć!- przywitała się- Reszta też jest, czy tylko ty?
-Hej! Nie, chłopaków jeszcze nie ma. Ale znalazłem dla nas przedział. Pomóc ci?
Spojrzała na wielką skrzynię, która nie wyglądała na lekką.
-Taaak… Raczej nie dam rady sama.
Złapali za oba końce i wciągnęli skrzynię do środka. Potem Molly wzięła klatkę, a Chris kufer i zatargali to wszystko do wskazanego przez chłopaka przedziału. Był pusty. Wspólnymi siłami wepchnęli skrzynię na półkę, a klatkę z Apusem postawili na jednym z siedzeń. Potem wyszli i poszli się pożegnać z rodzicami. Chris skierowała swoje kroki do pewnej kobiety, która była tego samego wzrostu co on. Miała, tak jak syn, ciemne włosy, ale jej oczy były piwne i bardzo bystre. Nosiła piękną srebrną kolię wysadzaną niebieskimi kryształkami. Przytuliła syna i powiedziała do niego coś, czego Molly już nie zdążyła usłyszeć, gdyż wpadła w objęcia własnych rodziców.
-Pisz do nas przynajmniej raz w tygodniu.- mówili- Najlepiej codziennie. I ucz się pilnie. - pouczali- Dobre oceny pozwolą ci w przyszłości zostać prefektem.- powiedział ojciec oglądając się za jakimś czarodziejem.

Spojrzeli na zegar. Pokazywał już godzinę 10:55. Pociąg mia za chwilę odjechać. Molly ucałowała jeszcze wszystkich, pożegnała się i wsiadła do jednego z wagonów.
James, Fred, Louis i Chris już na nią czekali. Siedzieli w przedziale żartując głośno i się przezywając.
-Hej chłopaki!- przywitała się i usiadła pod oknem naprzeciwko Louisa.
Wszyscy siedzieli przez chwilę wpatrując się w Molly.
-O co wam chodzi?- spytała wreszcie- Coś nie tak? Co się tak gapicie?
-Mamy do ciebie pytanie.- powiedział Louis.
-O nie. Znowu?
-Czy uważasz, że jesteś wystarczająco odważna żeby trafić do Gryffindoru?- wypalił bez namysłu Fred.
Nastąpiła chwila ciszy. Molly intensywnie się zastanawiała nad odpowiedzią.
-Wiecie…-powiedziała z wahaniem patrząc na nich po kolei- Jestem z Weasley’ów, więc pewnie mam sporo odwagi, ale moja mama i jej rodzina w większości trafiali albo do Ravenclaw’u albo do Hufflepuff’u. Osobiście uważam, że pasowałabym do wszystkich tych domów po trochu. To Tiara Przydziału zadecyduje.
James wyciągnął z kieszeni Mapę Huncwotów i stuknął w nią różdżką.
-Niepotrzebnie się zamartwiamy.- stwierdził- Każdy z nas może też trafić gdzie indziej. Wszyscy tutaj jesteśmy przecież niesamowicie uprzejmi i nad wyraz inteligentni. Tylko do Slytherinu nie możemy trafić. I nie przewracaj tymi zielonymi oczkami, kuzyneczko.-pogroził jej palcem, a potem uśmiechnął się chytrze- Przejdźmy do planowania.
Rozwinął mapę i chciał zacząć objaśniać plan, kiedy drzwi się otworzyły i pojawiła się w nich zdyszana szatynka. Szybko schował mapę i uśmiechnął się głupkowato. W tym momencie usłyszeli gwizd i pociąg ruszył.
-Sorry za napad, ale wszystko inne jest zajęte. Mogę się dosiąść?-spytała dziewczyna.
-Pewnie.- odpowiedziała Molly z uśmiechem i zrobiła miejsce obok siebie- Jestem Molly Weasley. A ty?
-Lauren Shimizu.- usiadła między Molly, a Jamesem, naprzeciw Freda- A wy jak się nazywacie?
Chłopcy przedstawili się kolejno się kłaniając. ,,Co za dżentelmeni” pomyślała Molly. Spojrzała na nowo przybyłą. Grzebała ona w swojej torbie. Chłopcy spoglądali na nią z dezaprobatą. Nie mogli przy niej obgadywać spraw Huncwotów. Na szczęście trochę się rozchmurzyli kiedy wyjęła czekoladowe żaby mówiąc:
-Ktoś jest głodny?
Rozpoczęła się walka o najlepsze słodkości i wymiany. Kuzyni znowu zaczęli żartować. Okazało się, że Lauren należała do tych osób, którym nie zamykają się usta. Cały czas komentowała kawały i wymieniała z Molly uwagi dotyczące szkoły.
-Wiecie, mój tata przyjechał do Walii z Japonii. Tam poznał moją mamę. Kiedy się ożenili powiedziała mu, że jest czarownicą i wiecie co? Wcale się nie zdziwił. Okazało się, że jest charłakiem i wyjechał od rodziny żeby nie robić jej wstydu. Bo wiecie, taki charłak w rodzinie to zła sława. Rodzice bardzo się ucieszyli, kiedy zobaczyli, że umiem czarować. Pokażę wam.
Wyjęła różdżkę i… schowała ją z powrotem. Nagle ucichła i przestała się śmiać. Chłopacy tego nie zauważyli, ale Molly spytała.
-Co się stało? Co to za nagła zmiana humoru?
-Powiem ci kiedy indziej.- wskazała głową sąsiadów- W bardziej babskim gronie.
Wtedy nawiązała się między nimi nić porozumienia. Tak naprawdę Lauren nie była wcale taka hej do przodu jak pokazywała. Próbowała w ten sposób przezwyciężyć swoją bardzo wstydliwą i strachliwą osobowość.
Od tamtej chwili zaczęły się jeszcze lepiej dogadywać. Szeptały między sobą i chichotały.
W pewnym momencie podróży ich drzwi się otworzyły i do środka weszli: Ted’y Lupin i Victorie i Dominique Weasley.
-Cześć wam!- krzyknął niebiesko-włosy chłopak z odznaką prefekta na piersi, przybijając piątkę z Jamesem- Co tam u was?
-Spoko.- odpowiedział Fred, też przybijając piątkę- Patrz kogo tu mamy.
Wskazał na Molly.
-O, Molly. Ty też w tym roku idziesz do Hogwartu?- odezwała się Victorie przytulając swojego młodszego brata, Louisa.
-Może w takim razie nie będzie to jeszcze koniec?- zastanowiła się Dominique, także czochrając bratu jasne włosy- Wszyscy się spodziewali, że szkoła w tym roku wyleci przez was w powietrze.
-Rzeczywiście, mamy w planach wybuch, ale to ty jesteś na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o podstawianie bomby.- powiedział Louis odsuwając się od siostry i wracając na miejsce. Przeczesał swoje blond włosy żeby nie były tak rozczochrane.
-Dobra to my idziemy.- powiedział Teddy łapiąc ukradkiem rękę Victorie.
-Kto to był?- spytała Lauren.
-Moje siostry.- bąknął Louis.
-A ten chłopak? On jest…
-Naszym przyszywanym kuzynem.- odparła szybko Molly- Jego rodzice zginęli w bitwie o Hogwart. Tata Jamesa jest jego ojcem chrzestnym.
Przesłała Lauren spojrzenie typu ,,późniejciwyjaśniębotoskomplikowane”.
-Czyli… Wy wszyscy jesteście rodziną?! Myślałam, że tylko Molly i Fred, bo podobnie wyglądają!
-Tylko ja nie jestem.- z kąta usłyszeli Chrisa- Oni wszyscy to potomstwo Weasley’ów.

Za oknem robiło się ciemno. Dziewczyny wyszły żeby chłopcy mogli się przebrać. Obie już były w szatach.
-To o co biega z tym chrześniakiem? On chodzi ze starszą siostrą Louisa, co nie? Przecież trzymali się za ręce.
Na chwilę umilkły, bo korytarzem przebiegł czarny kot, a za nim dziewczynka w dwóch czarnych kucykach, wołająca ,, Diabeł, wracaj!”. Kiedy jej kroki umilkły, wróciły do rozmowy.
-Słuchaj.- szepnęła Molly- Tak. Oni są parą, ale!- uciszyła Lauren gestem- Chłopcy lepiej niech o tym nie wiedzą. Zaczęli by się z nich naśmiewać i układać głupie piosenki, które potem by śpiewali na korytarzach. Lepiej to trzymać jak najdłużej w tajemnicy. OK?
-Spoko.
Dokładnie w tym samym momencie drzwi do przedziału znów się otworzyły i zostały wciągnięte do środka.
Parę godzin śmiania się, opychania słodyczami i urządzania konkursów kto wepchnie do buzi więcej musów-świstusów później, dotarli na miejsce. Dziewczyny złapały się za ręce, żeby ich tłum nie rozdzielił, i przepchały się przez dziesiątki innych dzieci do wyjścia. Tam nad ich głowami usłyszały ryk.
-Pirszoroczni do mnie!- wołał ogromny mężczyzna trzymający latarnię- Pirszoroczni! Pirszoroczni tutaj! O! Weasley’owie. To dopiero będę miał przez najbliższe siedem lat. Młody Potter też jest? Kiedyśmy to się ostatnio widzieli? Cholibka. Bidzie ze dwa lata.
-Witaj Hagridzie! Tak! Dwa lata temu byłeś u nas na świętach!- krzyknęła Molly zadzierając głowę. Ich przyjaciel miał już nieco przyprószoną siwizną brodę. Było to widać w świetle latarni. Pół-olbrzym krzyknął jeszcze kilka razy na pierwszorocznych i w końcu ruszył. Zaprowadził ich do jeziora pełnego łódek.
-Każdy wsiada do łódki! Po cztery osoby! Nie więcej! Wszyscy pirszoroczni siedzą? Klapnijcie sobie wygodnie. Ruszamy!
Kiedy krzyknął ostatnie słowo łódki popłynęły same. Molly płynęła z Lauren i dwoma innymi dziewczynkami. Jedna z nich była bardzo niską brunetką w okularach. Skubała rękaw swojej szaty i co chwilę spoglądała w bok, unikając wzroku innych. Druga natomiast była wymalowaną i bardzo dumną osobą. Rozglądała się pogardliwie wokoło. Miała blond włosy ścięte na bombkę, a z uszu zwisały jej kolczyki w kształcie wężów ze szmaragdowymi oczami.
-Uwaga na głowy!-ryknął Hagrid.
Wszyscy wykonali polecenie. Wpłynęli do ciemnego otworu w skale, który wcześniej był zasłaniany przez bluszcz. Prawie nic nie było widać. Z przodu było słychać jak Hagrid krzyczy:
-Nie! Fred! Stój! Cztery osoby miały być w JEDNEJ łódce! Nie myślcie sobie, że nie powiem pani psorce. Nie! To, że się znamy nie ma nic do rzeczy!
Kiedy przepłynęli tunel, wysiedli na śliskim brzegu.
Gajowy przeprowadził ich wąskim korytarzykiem, karząc iść w parach. Następnie przeszli obok drzwi do Wielkiej Sali, a następnie weszli do sali obok. Było to małe pomieszczenie.
Przed nimi stał Neville Longbottom, zastępca dyrektora.
 

 
Niedawno zostałam nominowana przez  http://amazing.girl.pinger.pl/ i dlatego odpowiem teraz na kilka pytań.

1. Jak opisałabyś siebie w trzech słowach?
Leniwy mol książkowy.

2.Co cię skłoniło do założenia tego bloga?
 Kiedy skończyłam czytać Harrego Pottera zaczęłam szukać różnych blogów opisujących dalsze historie jego dzieci i Weasley'ów. Jednak każdy kończył się bardzo szybko i raczej nie było szansy żeby ktoś po dwóch latach przypomniał sobie ,, O! Przecież ja mam bloga!". Złożyło się jeszcze do tego to że moje koleżanki prowadziły już blogi na Pingerze. Więc je podpytałam i jestem!

3. Co sądzidz o książkach? Może wolisz filmy?Zdecydowanie książki. Tylko w przypadku Alicji wolę film a w Hobbicie prawie jest na równi. Książki dają człowiekowi możliwość zapomnienia o wszystkich złych rzeczach tego świata. Pozwalają rozwijać wyobraźnię i empatię. Są przyjacielem który cię nie opuści.

 4. Co jest twoją pasją?  
Próbowałam już wielu żeczy między innymi tańca ( balet, nowoczesny, towarzyski), śpiewania, jazdy konnej i pływania. Wszystkie te rzeczy lubię ale szybko mi się znudziły. Jeśli jednak pisanie można nazwać pasją to wybiorę właśnie je.

5. Jaka jest twoja ulubiona piosenka? 
Ostatnio zakochałam się w  Titanium.  Strasznie mi się podoba też Hold my heart (nie wiem czy dobrze napisane) Lindsey Stirling.

Osobami które nominują są:

http://lunalongbottom.pinger.pl/

http://paulina5555.pinger.pl/

Wchodźcie na ich blogi koniecznie!

Oto pytania:

1. Ile miałaś wcześniejszych blogów?

2. Dlaczego założyłaś bloga?

3. Czy twoi rodzice wiedzą o tym że masz bloga?

4. Skąd się wzięła nazwa bloga?

5. Jaka jest twoja ulubiona książka?

Pytania dodatkowe:

6. Który z moich rozdziałów ci się najbardziej podoba?

7. Odpowiedziałaś na te pytania szczerze?

Mam nadzieję że odpowiecie!!!
 

 
Właśnie jadę autobusem i strasznie mi się nudzi. Więc piszę! Wszystkiego najlepszego Markowska i Cecyliom którzy to czytają! Tak! Jakbyście zapomnieli- autobus wam przypomni- dziś macie imieniny!
...
Jak już mówiłam- bardzo mi się nudzi.


Mam pytanko. Ponieważ ja i moja siostra robimy sobie prezenty na święta i ustaliłyśmy że w tym roku będą za 35 zł ok. to nie wiem czy robić jej jakieś fajne rzeczy samej i kupić na przykład jakąś dobrą czekoladę czy lepiej kupić jej zabawki. W zeszłym roku dałam jej NERF rebel i była zadowolona. Jak myślicie? Macie pomysły? Może napiszcie co wy kupujecie rodzinie? Ostrzegam że niedługo prawdopodobnie usunę ten wpis żeby go nie przeczytała. Ona ma 10 lat i lubi lepić z plasteliny i budować z klocków lego. Myślałam nad zrobieniem dla niej doniczki-kotka bo kocha rośliny i zwierzęta w szczególności koty.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Molly spotkała się z rodzicami oraz siostrą kiedy zamierzali wchodzić do księgarni. Przyspieszyła kroku i zawołała żeby zaczekali. Podeszła dumnie pokazując klatkę z sową.

-Śliczna. Ja też będę miała ptaszka, prawda? Prawda mamo?- spytała Lucy urzeczona zwierzęciem.
Kobieta uśmiechnęła się.
-Jaką tylko będziesz chciała. Ale nie teraz. Mamy już wystarczająco dużo sów w domu.
Dziewczynka przechyliła główkę z wymalowanym nierozumiejącym wyrazem twarzy, a po chwili zaczęła się intensywnie zastanawiać nad słowami matki.
-Jak ją zamierzasz nazwać Molly?-spytał zainteresowany ojciec.
Molly niepewnie przechodziła z nogi na nogę. Wiedziała że to bardzo ważne żeby dobrać odpowiednie imię. W pewnej chwili sobie o czymś przypomniała.
-Pani w Eeylope mówiła że to chłopiec. Nazwę go Apus. W skrócie Aps. To łacińska nazwa gwiazdozbioru Rajskiego Ptaka składającego się z małych, bladych gwiazdek. Pasuje idealnie.-spojrzała jeszcze raz na swojego nowego pupilka- Mam nadzieję że imię ci pasuje.
Apus zatrzepotał skrzydłami i przesunął się bliżej nóg Molly odzianych w czarną szatę. Wszyscy uznali że się zgadza. Weszli do Esów i Floresów. Było w niej niewiele osób. Starsza czarownica w ogromnych rozmiarów purpurowym kapeluszu przeglądała księgi z działu z eliksirami. Co chwila zrzędziła pod nosem mówiąc: ,,Jakież to pogmatwane. Za moich czasów nie trzeba było kupować całej książki dla dwóch nowych przepisów.” Pokręciła głową, tak że sprzedawca się obawiał czy nie zahaczy swoim nakryciem głowy całego regału. Co chwila unosił ręce i odwracał głowę. Wokół wystawy z nowymi książkami ,,O runach, wcale nie owczych” zebrała się grupka podekscytowanych piętnastolatek. Co chwila czytały na głos fragmenty typu: ,,X to dar. Nie ten, który zakopują piraci.” albo ,, M jak środek transportu. Niekoniecznie motor.”. Autorem był Rick Riordan. Molly słyszała, że to jego pierwsza książka, której nie zamierza wydawać w mugolskich księgarniach. Jej uwagę najbardziej przykuł jednak chłopak przeglądający Standardową Księgę Zaklęć. Był to nikt inny jak Chris Quinton. Kiedy spojrzał w stronę otwieranych drzwi entuzjastycznie do niego pomachała. Niepewnie odmachał i z powrotem zagłębił się w lekturze. Nie miała mu tego za złe. To była jedna z jej ulubionych książek.
Kiedy sprzedawca zobaczył nowych klientów, szybko wybiegł zza lad i pośpieszył pomagać. Szybko wzięli potrzebny do pierwszej klasy komplet i wyszli. Molly zrobiła to samo choć niechętnie. Kiedy przeszli już po prawie wszystkich sklepach, została już tylko jedna rzecz do kupienia. Różdżka. Oczywiście najlepsze były u Ollivandera. Kiedy weszli do środka nie zastali jak się spodziewali staruszka. Po usłyszeniu dzwoneczka przy drzwiach, wyszedł ich przywitać wysoki młodzieniec z bardzo jasnymi włosami i dużymi, srebrnymi oczami. Uśmiechał się, ale w jego oczach było widać ogromny smutek. Łatwo było się domyślić, że to syn sławnego Garrick’a.
-Witam. Nazywam się Amadeus Ollivander. Dla kogo będzie różdżka?- spytał się kłaniając.
-Dla mojej córki.- pan Weasley wskazał na Molly stojącą przed nim- Czyżby stan pańskiego ojca się pogorszył?
Chłopak tylko pokiwał głową.
-No to co? Chodź tu mała. Zmierzymy cię.
Wziął z blatu miarkę krawiecką i rzucił w stronę Molly. Pisnęła i zrobiła unik, ale miarka zamiast przelecieć nad jej głową, tak jak każda porządna miarka, zaczęła mierzyć wszystkie jej długości i szerokości. Amadeus szybko zaczął spisywać długości, a kiedy uznał, że wystarczy, pociągnął zamaszyście i zaczął szperać między pudełkami.
- Może wypróbujemy tą, hmm?- uśmiechnął się. Podał Molly krótką różdżkę bardzo szorstką w dotyku. Poczuła jakby coś przytłaczało. Nagle była zmęczona.
-To nie ta.- powiedziała nawet jej nie próbując.
Dostała kolejną, tym razem leciutką i gładką. Machnęła nią w stronę krzesełka które stało niedaleko. Mebel wyleciał w powietrze. Pani Weasley mruknęła ,,reparo” i krzesło z powrotem było całe.
-Nic się nie stało skarbie.
Próbowała jeszcze około dwudziestu, ale żadna nie działała. W końcu kiedy wzięła do ręki średniej długości różdżkę, poczuła przyjemne mrowienie w palcach.
-Myślę, że to już koniec. Głóg, pióro feniksa, jedenaście cal, nieco sztywna.- Amadeus uśmiechnął się jednym kącikiem ust- Wiesz? To była pierwsza różdżka jaką wykonałem. Jest idealna do magii leczniczej i rzucania klątw. Tylko uważaj: jeśli rzucasz jakieś zaklęcie nieumiejętnie to może wystrzelić w ciebie.
Zapłacili i wyszli z tego dusznego, ciasnego pomieszczenia. Mając różdżkę i sowę oraz wszystkie inne rzeczy mogli wrócić do domu. I tak zrobili.
 

 
Zostałam ztagowana przez http://lunalongbottom.pinger.pl/ więc... piszę! Jakby co- jest to mój pierwszy tag więc nie jestem pewna czy to dobrze robię. Mam nadzieję że nie zaśniecie

1) Gdzie byłeś 3 godziny temu?
Około 15 godziny przechodziłam przez plac zabaw od przystanku do domu.

2) Czy kiedykolwiek zjadlaś kredke?
Nie ale zdarza mi się je lizać żeby uzyskać intencywniejszy kolor. Najlepiej to działa na ołówkowych bambino.

3) Czy w odległości 3 metrów od Ciebie jest coś różowego?
Tak. Jest to sztuczny kwiatek tuż nad moją głową.

4) Czy masz na sobie skarpetki?
Owszem, turkusowe.

5) Czy byłeś w kinie w ciągu ostatnich 5 dni?
Wczoraj byłam w Heliosie na przedpremierze Fantastycznych Zwierząt!!!

6) Czy jest Ci gorąco?
Tak. Przed chwilą nagrzałam się przed kominkiem.

7) Co było ostatnią rzeczą, którą miałaś do picia?
Kakao które właśnie mi się skończyło

8) Co ostatnio jadłaś?
Obiad czyli tłuczone ziemniaczki i plędwiczki w sosie majonezowym.

9) Gdzie byłaś w zeszłym tygodniu w tej chwili?
Najprawdopodobniej w domu.

10) Kim był ostatni gość w Twoim domu?
Babcia która wyszła pół godziny temu.

11) Czy tęsknisz za kimś teraz?
Jak tak pomyślę to chciałabym się teraz spotkać ze swoją kuzynką. (Tą od psa)

12) Jakie są twoje plany na dzisiejszy wieczór?
Doczytać Magnusa i Młot Thora. Jestem na kawałku kiedy przechodzą przez Bifrost.

13) Który ostatnio napisał Ci komentarz na Facebook'u, Naszej-Klasie itp. portalach?
Jeżeli Pinger się liczy to I-See-Fire.

14) Co chcesz wiedzieć o przyszłości?
Chciałabym wiedzieć jaką będę miała pracę żeby wiedzieć w jakim kierunku się uczyć. Chyba że będę pracowała w fabryce konserw. Wtedy się załamię.

15) Czy masz na sobie jakieś perfumy, jeżeli tak to jakie?
Nie perfumuję się bo jedyne perfumy jakie mam to z Dzwoneczka.

16) Byłaś w tym roku u lekarza?
Byłam na szczepieniu.

17) Gdzie jest twój najlepszy przyjaciel?
W domu. Leży pod kotem.
18) Czy masz opalenizne?
Nie. Jestem strasznie blada.

19) Czego teraz słuchasz?
Przed chwilą słuchałam Titanium i bardzo mi się spodobało. A tak ogólnie to uwielbiam Lindsay Stirling i Johna Cozarta.

20) Czy kolekcjonujesz cos?
Wszystkie rzeczy z Harrym Potterem jeśli można to nazwać kolekcją i książki. (Zbieram nawet bilety do kina z filmów o Harrym.)

21) Kiedy ostatni raz zostałaś zatrzymana przez policję?
Jedyny raz kiedy rozmawiałam z policją był trzy lata temu we Wrocławiu. Ale to ja zatrzymałam policję. Pytałam gdzie są krasnale.

22) Czy piłaś kiedyś herbatę przez słomkę?
Tak w restauracjach w wakacje.

23) Co ostatnio napisałaś w ostatnim smsie?
Napisałam ,," kiedy dowiedziałam się że mój nauczycie w-f-u był w kawiarni moich rodziców na kawie. Przyjechał specjalnie mimo że mieszka na lewobrzeżu.

24) Lubisz ostre przyprawy?
Tak. Imbir, chili w małych ilościach lub pieprz mi nie przeszkadzają.

25) Kiedy ostatni raz wzięłaś przysznic?
Jakoś na początku zeszłego tygodnia. U mnie w domu zepsuł się piec i nie ma ogrzewania więc muszę się kąpać w wannie w wodzie gotowanej w garnku.

26) Czy jesteś bogata?
Moja kasetka zawiera ok 700 zł. Sami oceńcie czy to dużo. (Moja siostra ma więcej z komunii. )

27) Jaka jest u Ciebie pogoda?
Wieje a wcześniej padało.

28) O której godzinie budzisz się rano?
6:45. Oczywiście z budzikiem. Jakbym mogła

29) Jaki film ostatnio widziałaś?
Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć!!! Jakby ktoś pamiętał rymowanki Modesty to niech napisze mi.

30) Jaki masz dzwonek w tel?
Jakieś drofting downster.

31) Czy byłaś kiedyś w innym kraju?
Tak. Turcjia, Włochy, Chorwacja, Niemcy, Anglia i Czechy a w ferie jade do Hiszpanii.

32) Ile masz rodzeństwa?
Młodszą siostrę sztuk jedna.

33) Komputer stacjonarny czy laptop?
Zdecydowanie laptop.

34) Co planujesz dziś robić?
Dorobię kakao i będę czytać Magnusa bo Zośka spod kota mi strasznie spoileruje.

35) Kiedy ostatni raz płakałeś?
Na Hobbicie trzy. A wcześniej na Gimnazjaliści nie płaczą.

36) Jakie jest twoje ulubione radio?
To dziwne ale... RMF Classic. Ale zazwyczaj nie przywiązuje do tego większej wagi.

37) Co wolisz? hamburgera czy kebaba?
Hamburgera jadłam tylko raz i wolę kebaba. Ale dobrego a nie z donera.

38) Jaki jest Twój kolor oczu?
Zielono-szare. Bardziej zielone.

39) Co robiłeś o 240 w nocy?
Spałam.

40) Czy masz zwierzęta?
Kota imieniem Frugo.


Taguję Amazing Girl.
http://amazing.girl.pinger.pl/



Na dzisiaj koniec! Pa pa ! <3
  • awatar ♥ Destiny ♥: Ciekawy TAG :)
  • awatar I-See-Fire: Ojeju! W fabryce konserw! Tak jak Jakob w Fantastycznych zwierzętach! Leże i kwicze :P Byłam na tym dziś w kinie.Bardzo mi się podobało :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Co sądzicie o moim nowym wyglądzie? Podoba się wam? Czy wolicie poprzedni? Według mnie buduje lepszą atmosferę. Chyba jeszcze niedługo zmienię tło bo to jest trochę zbyt ,, rozdrobnione". Za grosz nie ogarniam tych wszystkich kodów CSS czy jak to tam leci. Oby coś z tego wyszło. Niestety musicie jeszcze trochę poczekać na następny rozdział bo cały czas piszę tylko na taty kiedy jestem u niego w pracy i laptom nie jest zajęty. Na tę chwilę to tyle. Dziękuję za te wszystkie wyświetlenia od czasu dodania nowego rozdziału. Niedługo wrócimy do Kate. Trzymać się!
  • awatar I-See-Fire: Bardzo ładnie tu masz Wesley :D
  • awatar Gość: Mi się profil bardzo podoba :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-D-Dołączyć? Do was?- Molly nie dowierzała własny uszom – To by mnie przecież zniszczyło w oczach nauczycieli.

Przez chwilę wszyscy milczeli. Stali teraz w miejscu i nikt nie wiedział jak przekonać kuzynkę. Molly ze zniecierpliwieniem wyczekiwała reakcji towarzyszy. W końcu odezwał się Fred:
-Czyli się zgadzasz?

-To chyba najgłupsze pytanie jakie mogłeś w tej chwili zadać.- odpowiedziała załamana, nie wierząc w jego głupotę.

-Nie prawda. Mogłem na przykład zapytać: ,,Co się stanie kiedy nakarmię kurczaka jajecznicą?”. Hmm? I co ty na to?

-Zamknij się Fred.- odezwał się James- Słuchaj, obiecujemy, że będziemy ukrywać twoje członkostwo tak długo, jak to tylko możliwe. Tylko zgódź się, proszę.

-Dobra, (rozległy się okrzyki radości) ale… pod kilkoma warunkami. Po pierwsze: nie będę ofiarą waszych głupich dowcipów. Wiem, że nie wytrzymacie długo, ale starajcie się powstrzymywać. Po drugie: nie traktujcie mnie inaczej tylko dlatego, że jestem dziewczyną, bądź z innych, równie głupich, powodów. I po trzecie: za chwilę dostanę od każdego z was po jednej czekoladowej żabie.- zażądała z chytrym uśmieszkiem, pokazując ich po kolei palcem, a drugą rękę opierając na biodrze- I bez marudzenia!

-Tak jest!- krzyknęli chórem, stając na baczność.-Choć większość tych zasad kłóci się ze sobą.- dodał szeptem Fred.

-Mam tylko jeszcze drobne pytanie- odwróciła się do nieznajomego chłopaka stojącego za nią- Jak nazywa się wasz kolega?

Był to wysoki brunet z niebieskimi oczami. Nosił zwykłe czarne szaty, co pozwalało podejrzewać, że jego rodzice są czarodziejami. Z jego kieszeni wystawała modrzewiowa różdżka.

-Chris- przedstawił się z uśmiechem, wyciągając rękę- Chris Quinton.

-Molly Weasley- odwzajemniła uścisk.



Kiedy wyszli z powrotem na zatłoczoną ulicę, rozeszli się. Chłopcy udali się po żaby, a Molly poszła w końcu wybrać zwierzaka. Kiedy odchodzili, usłyszała jak jeden z nich pyta szeptem:

-To co jej włożymy do pudełka?



Weszła do sklepu. Jej uwagę od razu przykuła malutka, urocza biała płomykówka.

-W czymś pomóc, kochaniutka?- spytała przyjaźnie ekspedientka.

-Tak. Chciałabym wziąć tą płomykówkę.- wskazała ptaszka palcem- Ile kosztuje?- zapytała, sięgając do kieszeni, w której miała siedemnaście Galeonów.

Kobieta podeszła do klatki i obejrzała ptaka.

-Chorowity młodziak. Niewiele już urośnie. Kosztuje dziewięć Galeonów. Wybierz jeszcze klatkę, o ile jeszcze żadnej nie masz i może jakieś przekąski na podróż do Hogwartu, co?

Molly wybrała śliczną srebrną klatkę z pięknym kluczykiem w komplecie. Wzięła też kilka ,,sowich ciasteczek”. Kiedy wychodziła zostały jej tylko trzy Galeony i kilka Sykli. Za drzwiami czekali już na nią Huncwoci.
-Mamy dla ciebie żaby!- pochwalił się Fred.

-Dzięki, nie trzeba. Możecie je sobie zjeść. Dajcie mi tylko karty.

-Wiesz co? Nie jestem głodny. A wy chłopaki?

Wszyscy zaprzeczyli. Kiedy przechodzili obok stoiska z szyldem ,,Kociołki-wszystkie rozmiary” powrzucali ukradkiem żaby do kociołków i poszli dalej. Po pięciu minutach spotkali Albusa, który oznajmił, że rodzice szukają Jamesa i chcą już iść. Wszyscy poszli więc w swoje strony.
 

 
Poprawiam ten wpis już czwarty raz, więc mam nadzieję że nikomu nie namieszałam w głowie. Cały czas byłam przekonana że James jest o rok starszy od Albusa. Ginny powiedziała przecież że pisali do niego trzy razy w tygodniu. To lekka nadopiekuńczość. Czyli jest tak: mamy 2015 rok, Molly, James, Fred i Louis są na pierwszym roku w Hogwarcie (a raczej zaraz będą). Piszę to bo w jednym z najwcześniejszych rozdziałów pisałam że wysyłają sowę z prezentem dla Freda do Hogwartu. To tyle.
 

 
Po odebraniu listu rodzina Weasley’ów udała się na ulicę Pokątną. Postanowili najpierw pójść do Banku Grinngotta. Podczas gdy Molly wraz z siostrą biegały po białych schodach, ich rodzice wolnym krokiem przemierzali ulicę. Gdy pobrali już z banku potrzebne pieniądze, rozdzielili się. Rodzice oraz Lucy poszli po fiolki na eliksiry, a Molly wybrać zwierzątko. Zamierzała wziąć sowę. Co prawda mieli już dwie, ale Tetyda by została w domu, a Hermes nosi listy służbowe. Zamierzała przejść drogą okrężną, by mieć więcej czasu na myślenie nim znajdzie się z powrotem w tłumie obcych, głośnych ludzi. Przechodziła właśnie ciemniejszą uliczką między kilkunastoma szarymi budynkami, tak że nikt z ulicy głównej nie mógł jej zobaczyć. Nagle dwie osoby wzięły ją pod ramiona z obu stron, ktoś stanął z tyłu i ktoś z przodu.

- Witaj kuzyneczko.- przywitał się James stojący z lewej.

- Dawnośmy się nie widzieli.- dodał Fred z prawej.

- Mamy dla ciebie pewną propozycję.- odezwał się Louis idący na przedzie.

- A ja mam do was pytanie. Moglibyście następnym razem nie napadać mnie w ciemnych uliczkach?- spytała Molly nieco zdziwiona spotkaniem.

Od tego momentu mówili na przemian James i Fred, a Louis i chłopak z tyłu szli cicho i bacznie nasłuchiwali.

-Może zaczniemy od krótkiej historyjki?
-Nie tak dawno temu
-było czterech chłopaków.
-Nazywali się
-James,
-Syriusz,
-Remus
-i Peter.- powiedział Fred z odrazą.
-Chodzili do Hogwartu.
-A nazywali się
-Huncwotami.- tutaj James zrobił dramatyczną pauzę.
-Ich nauka
-polegała
-głównie na
-robieniu psikusów,
- kawałów
- i ogólnie łamaniu regulaminu.
-Potem byli
-Bliźniacy Weasley,
-a w tym mój tata.- poinformował Fred.
-Mieli po Huncwotach
-pewną mapę,
-którą teraz mamy my.- James wyjął z kieszeni pożółkły złożony kawałek papirusu. Kiedy stuknął w niego różdżką mamrocąc coś pod nosem, zaczęły pojawiać się linie, litery i w końcu ułożył się napis:
Panowie
Lunatyk, Glizdogon,
Łapa i Rogacz,
zawsze uczynni doradcy czarodziejskich psotników,
mają zaszczyt przedstawić:
MAPĘ HUNCWOTÓW

-Skąd to masz?!- prawie krzyknęła Molly.
-Zwędziłem ojcu z gabinetu- odpowiedział lekceważąco James jak gdyby nigdy nic, ale wiadomo było, że jest z siebie bardzo dumny.
-Wracając do tematu- wtrącił Louis.
-Tak, tak. Nie chcąc, aby Hogwart stał się zatęchłą ruiną pełną nudziarzy
-postanowiliśmy poświęcić się sprawie.
-Zakładając, że bliźniacy byli następcami Rogacza i spółki
-My jesteśmy…
-Trzecim Pokoleniem Huncwotów!-krzyknęli chorem.
-I w tej chwili dochodzimy do sedna sprawy.- powiedział z powagą Fred- Czy ty, Molly Weasley, zechciałabyś uczynić nam ten zaszczyt i dołączyć do nas jako strateg Huncwotów?
 

 
Troszku mnie nie było a to głównie dlatego, iż miałam przeczyszczany i zerowany komputer. Na szczęście najprawdopodobniej niedługo będę miała nowy. W końcu mój ukochany staruszek ma oprogramowanie Window's xp. Poprzednie dwa rozdziały były powrotem do serii odsuniętych na drugi plan. Molly jest pisana w inny sposób. Bardziej Potterowski. Chcę po prostu by dopiero teraz zaczęła się ta ,,książka" na poważnie. Z każdym rozdziałem wydaje mi się że jestem coraz lepsza. Kiedy czytam pierwsze opowiadanie jakie na tym blogu zamieściłam jest mi wstyd że coś takiego wyszło spod mojej ręki. I choć czytając poprzedni rozdział nadal czuję że sporo brakuje, jest coraz lepiej i widzę poprawę a to jest coś. Informuję: przygody herosów będą teraz pisane z perspektywy innej osoby i odgrywać się będą 2 lata później. Napiszę tylko rozdzał pożegnalny od Kate. Dzisiaj to tyle. Czekajcie na następne wpisiki i opowiastki, a ja postaram się je jak najszybciej tutaj umieścić. Papatki!